RSS
niedziela, 12 czerwca 2011
światło...

Nareszcie Nusia ma światło w pokoju :) zamontowana lampa sufitowa. Opornie nam to wszystko idzie, ze względu na ograniczenia czasowe, choroby, brak auta, brak sił. Ale jest - jest światło... jest mieszkanie, nasz DOM :D

Pokój Natalki można uznać za gotowy. Nasza sypialnia w połowie pomalowana, zabawnie to wygląda, pół pokoju zielonego, reszta to odrapane ściany. Salon narazie w brzydkie pasy, do których zaczynam przywykać, ale oczywiście kiedyś znikną.

Jak miło jest być u siebie :)

Natalka choruje, jutro idziemy do lekarza. Prawie cały czas jesteśmy chore :( myślałam, że z nadejściem wiosny pożegnamy choroby, jednak myliłam się.

21:18, daffik0
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 lutego 2010
ten, ta, to...

Nusia opanowała kilka zaimków: ten, ta, to, tu, tam. Parę słówek a o ile prościej się dogadać :) oby tak dalej, i żeby nie przystopowała znów z poszerzaniej słownictwa na kilka tygodni. Wymiawia już również K na końcu słowa tak, ale Kuba nadal pozostaje Bubą :P

Namalowała też swój pierwszy samochód i naprawdę go przypomina, jest najprawdziwszym autkiem :) Babcia nie wierzy, że to jej całkowicie samodzielne dzieło, no cóż też bym nie wierzyła jakbym nie widziała jak powstało. ;)

Już tak wiosenniej, nagle z dnia na dzień :) teraz czekamy na piaskownicę i dzieciaki.

 

23:26, daffik0
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 lutego 2010
lista...

Kilka dni w domu i człowiek nie ten sam. Spokojna, wypoczęta, naładowana nieograniczoną obecnością córci, oblepianiem jej rąk, śmiechem do rozpuku. Te kilka dni i małe przewartościowanie myśli, sensu, mojej listy rzeczy które trzeba zrobić. Postanowienie - nie branie na siebie niepotrzebnych problemów, nieswoich i tych błachych, wyolbrzymionych przez myśli... nierozwiązywanie spraw ludzi, którzy i tak tego nie docenią, nawet gdy nadstawia się za nich kark.

Teraz najważniejsza jest lista... i pierwszy punkt wykonany :D

Natalka potrafi coś powiedzieć i nie powtórzyć więcej, na moje błagania słyszę "nie, nie, nie". To wczorajsze "trzy" było takie słodkie. Coś tam oglądamy sobie, ja liczę jakieś przedmioty, Nana pokazuje paluszkiem, oczekuje ode mnie wypowiadania liczebników, to mówię raz, dwa - a Ona "trzy". Później tylko raz powtórzyła, dziś nie chciała. Troszkę jej poopowiadałam o gadaniu. O tym, jak bardzo lubię jej słówka, jakie są potrzebne itd. ale czy to coś da? Przede wszystkim nie nalegać za mocno. Ma jeszcze czas. To co już mówi jest niesamowicie wyraźne i trafne. Więc dobrze jest. (powtarzam sobie do znudzenia). Z jedzeniem ciut lepiej. Dziś pochłonęła sama z 10 łyżeczek ryżu siedząc na blacie w kuchni. Aż łzy cisnęły się do oczu. Potrafi ale tu też uparciuch niesamowity. Mieliśmy przez kilka tygodni regres w nocnikowaniu. Ciągle podsikiwała majtki, a przecież było już doskonale. Ale jak ręką odjął, przez ostatnie dni bez wpadek, nie wysadzam już też w nocy. Uroczo. A jaka oszczęsność - jakoś przed wakacjami kupiliśmy ostatnią paczkę, która leży prawie nie tkięta - w dodatku giant ( to będzie jakieś 800zł :P )  Tak wiele potrafi, ale często nieświadomie sami ją stopujemy, bo wygodniej, bo szybciej. Na przykład picie z kubeczka - rewelacyjnie wychodzi, wystarczyło porządniej sprobować, ale słomkę kocha najbardziej :) Zmienia się... bardzo... układa puzzle szybciej ode mnie - te które już znamy. Przypomina mi czasem o czymś o czym sama zapominam. Na przykład, że nie można pić po tyle co posmarowanych dentinoxem dziąsłach. Sama sobie robi herbatkę - taką granulowaną, i po wsypaniu jednej łyżeczki zawsze jeszcze musi dać "mało" - jakieś 5 granulek :P. Przynosi też kubek z piciem zrobionym dużo wcześniej i mówi, że jest "bee" i maszeruje do kuchni robić nowe. Otwiera samodzielnie drzwi w mieszkaniu i trzaska nimi bardzo głośno ;) Umie już tak wiele, szok... tylko nam dorosłym tak trudno czasem zrozumieć co ona ma na myśli, co czuje - tak trudne to bez niewypowiadanych słów. Jednak dorośli mają dużo mniejszą wyobraźnie.

 

23:23, daffik0
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 stycznia 2010
katarus

Myślałam, że Nusia obejdzie się bez, ale jednak jako ostatnia złapała katarek, P. juz przeszło, ja jeszcze mam, a Nusia ma katar jedno-dziurkowy :P Przeżywała ten swój przytkany nosek wczoraj strasznie, przy dodatkowo wychodzących piątkach i wyjeździe dziadków, którzy poświęcali jej cały czas uwagę - przechodziła wczoraj samą siebie. Matce dwa razy puściły nerwy, ehh... ile ja się natłumaczyłam, nagadałam, szok. Dobrze, że wczorajszy dzień minął, a dziś obudziła się moja grzeczna, cudna córcia :)

10:44, daffik0
Link Komentarze (1) »
wtorek, 19 stycznia 2010
zakupy...

Zdecydowanie gorsze od nieudanych zakupów dla siebie są nieudane zakupy dla mojego P. Marudzi gorzej niż najbardziej marudna baba. To nie bo to, tamto nie bo to... a chodziło o kupno butów - zmuszony bo w jego jedynych podeszwa pękła, a obecna pogoda raczej nie pozwala na dziurawe buty :P Jeden dzień nieudany - wszystko na nie (Nuśka pewnie po nim to ma:P ) no ale dziś udało się, ufff... i nawet mi się podobają te jego butki, oby go jutro nie obgryzły za bardzo. No cóż ma chłop jakieś tam wizje i nie da sobie badziewia wcisnąć. Tylko, niech te śniegi topnieją szybko, bo butki to oczywiście półbutki, bo po co zimowe skoro zima się kończy :P

Boję się rekrutacji do przedszkoli, a ostatnio już gadają w radiu i snują domysły o kryteriach przyjęć,... a jeszcze bardziej mojej Nusi w przedszkolu się boję - ogarnia mnie coraz większa panika- dawno tego nie czułam. A teraz tak miło jakoś wszystko jest poukładane. Za to Babcia odetchnie jak Nusia do przedszkola pójdzie, bo teraz ma przekichane, ale jeśli kiedyś będę w podobnej sytuacji jak ona teraz, to poświęcę się równie mocno.

23:47, daffik0
Link Komentarze (2) »
niedziela, 17 stycznia 2010
Di

Przyjęchali dziadkowie legniccy. Nusia szaleje ze swoim Di - po co się męczyć i mowić Dziadziu, skoro Di też działa. No i tak cały dzień słychać tylko Di i Di. Wariują, biegają, dziadek już sił nie ma, a Nusia daje mu buziaka razem z nowymi siłami. Korzystając z okazji wylazłam sama  z domu, trafiłam do Galerii D. Chciałam sobie coś kupić, a wróciłam z mlekiem dla Natalki, bo głupio było przyjść z pustymi rękami, więc jedynie rosman mnie nie zawiódł. W ciuchach jeden wielki syf, resztki, zniszczone ciuchy, wymięte, pomieszane. Porażka.

Tatuśka złapały zatoki, dobrze że mógł poleżec dwa dni. Jutro powrót pourlopikowy do pracy. Było miło. Wiadomo, że z tego co zaplanowałam nawet połowy nie wykonałam, ale i tak było przyjemnie, szczególnie dłużej pospać i poprzytulać się rano do Natalki :)

22:56, daffik0
Link Komentarze (4) »
niedziela, 10 stycznia 2010
Odpoczywańko

Niesamowite, odpoczywam.

Dziecię zasnęło niespodziewanie wcześnie - brak drzemki w dzień działa cuda; 3letni projekt w pracy zakończony, nie muszę więc też zajmować się pracą. Jest wieczór jakiego nie miałam od kilku lat i nie wiem co mam z nim zrobić. Nie potrafię odpoczywać.

Włączyłam telewizor, przeleciałam po kanałach, tak trochę na siłę wybrałam "Słodki listopad"i co dalej? co ja mam robić? Bo przecież nie będę w tak niespodziewany wieczór sprzątać czy gotować :P

Natalcia

z noworodka wyrosła w dwulatka - nie wiadomo kiedy. Już taka mądra, rozgarnięta, ale też szalejąca - nie znająca granic. Ostatnio ciągle myśle o przedszkolu, boję się co będzie za te 8 miesięcy. Narazie nie dociera do mnie, że będę musiała ją posyłać w tak obce miejsce, gdzie opiekunki nie będą miały czasu jej nakarmić, wytrzeć porządnie po kupce, czy przytulić gdy się wystraszy lub stanie jej się krzywda. Dziś nauczyła sie mówić "Mimi" - nazywa tak myszke Mini - i widać, że ją to cieszy :) może wreszcie się rozgada.

Wymarzone m?

obawiam się, że ta chwila nigdy nie nadejdzie. Tak ogromnie pragnę mieć własne mieszkanie, a wszystko stoi w miejscu i ani drgnie, a razem z tym oddala się myśl o drugim baby - ale ja się nie poddam. Chcemy sprzedać mieszkanie w Legnicy, ale chętnych nawet tylko do oglądnięcia brak. A bez tego kredytu nie dostaniemy. Życie.

Chyba coś zjem, tym bardziej, że mężuś też bierze się za kolacje.

...

no i się poryczałam na filmie.

21:03, daffik0
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 października 2009
mama fryzjereczka :)

Dziś pierwszy raz odważyłam się użyć nożyczek na włoskach mojej modeleczki. Na roczek jej nie podcinałam, ale za to na drugie urodzinki będzie miała wyrównanie włoski. Nuśka właściwie tego nie odczuła. Bawiła się w wannie w gotowanie, a ja ciach ciach :D Zachowam mały kosmyk na pamiątkę - moja Mama takie ma :D z moich włosków i braciszka.

Przepracowani jesteśmy zdecydowanie...

00:30, daffik0
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 października 2009
miłość doskonała

Jakaś część mnie tak bardzo chciałaby mieć drugie dziecię, że nocami nękają mnie sny typu: jestem w szpitalu, poporodówka, mam nakarmić, tylko które... skoro mam trojaczki :)

No tak ale najpierw trzeba wyjaśnić sprawy w pracy, sprzedać chatę tam, postarać się o kredycik i kupno tu. Wydaje mi się, że nigdy nie nastąpi ten moment. Moment, w którym bedę "u siebie" i nie będzie mi mało, ciągle za mało miejsca na graty i na jakiś miły cichy kąt dla siebie.

Tymczasem mam mojego wspaniałego Okruszka, który wpada na coraz to genialniejsze pomysły i z dnia na dzień staje się całkiem dorosłym dzieckiem. Niesamowite nie tak dawno leżała w łóżeczku i nie umiała przewrocić się nawet na boczek. A tu Nana ma sto pomysłów na zabawy, na wygłupy i na psoty. Jest pięknie. Ale przytulamy się nadal często i obie kochamy te chwile. To wspólne usypianie z cudownym obłapianiem, i nie pozbywam jej tego, nie... bo tego pragnie ona i ja też wciąż tego chcę. Tej bliskości, ciepła i bez słów wyrażanej miłości mamy i małego dziecka. Taka miłość - DOSKONAŁA.

23:43, daffik0
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 października 2009
jestem...

... jestem... taka zabiegana, taka zmęczona, taka szczęśliwa i z marzeniami, które wydają się zbyt wielkie. Marzy mi się chata czteropokojowa, marzy mi się trójka dzieci. Ale czasem kalkuluję i wiem, że zbyt wiele chcę, dlatego 3 pokoje raczej też mnie zaspokoją, a dwójka dzieci to i tak będzie spełnienie marzeń.

Natalcia rozwija się cudownie. Nadal nieśmiała, ale już nie dzika - zdecydowanie lepiej jest niż na początku tego roku. Jest niesamowita, zaskakuje nas każdego dnia. Mówi niewiele, ale potrafi przekazać wszystko czego chce. Radzi sobie... a kiedyś na pewno zacznie rozszerzać swój zakres słów. Uwielbiam jej śmiech, to jak się zapomina gdy ją tato rozśmiesza i muszę wołać przerwa, by mogła złapać powietrze.

22:32, daffik0
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2